Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sensique. Pokaż wszystkie posty

Porównanie matowych cieni w kolorze cielistym #Inglot #Kobo #Sensique


Matowy cień w cielistym odcieniu to podstawowy produkt w mojej kosmetyczce.
Uwielbiam go za to, że robi świetną bazę pod inne cienie a przy okazji wyrównuje koloryt powieki i kryje wszystkie niebieskawe żyłki, których niestety na moich powiekach jest sporo. Używam go przy każdym swoim makijażu, b lubię jak powieka wygląda schludnie.


W moich zbiorach obecnie znajdują się 4 cienie o kolorystyce jasnego, cielistego beżu.


* Inglot 353- czyli chyba mój niekwestionowany faworyt. Lubię jego konsystencję, bo równomiernie nabiera się na pędzel i nie pyli. Pigmentacja jest bajeczna. Dodatkowo jest to chyba najbardziej żółtawy odcień z pokazanych, ale dzięki temu wspaniale niweluje zaczerwienienia i zakrywa żyłki. Robi dobre "tło" pod inne cienie, często stosuję go też do rozcierania granicy cieni. Lubię go także solo, bo dzięki niemu moje powieki wyglądają schludnie i świeżo (nienawidzę widoku spoconych powiek!). Wydajny, 13 zlotych za sztukę. Uwielbiam i muszę zdradzić, że jest to JEDYNY cień, którego posiadam zapas.

* Sensique- niestety nie wiem jaki jest numer tego koloru bo napisy z tyłu się wytarły, ale jest to chyba jedyny matowy odcień z całej gamy Sensique. Ten cień jest chyba najdelikatniejszy z posiadanych przeze mnie, jego pigmentacja jest średnia przez co efekt jaki nim uzyskamy jest bardzo naturalny, bo nie przykryje on wszystkich żyłek itp. Konsystencja jest w porządku, nie pyli się. No i przede wszystkim cena to coś koło 6-8 złotych. Dla osób niewymagających powalającej pigmentacji i ceniącym sobie naturalny efekt polecam.

* Kobo- Sandy Beach jest kolorem jaśniejszym, wpadającym bardziej w żółtawą tonację, natomiast Rosy Brown jest nieco bardziej różowawy. Niestety w przypadku cieni Kobo nie jestem oczarowana. Bardzo denerwuje mnie konsystencja tych cieni ponieważ są bardzo suche, niemal kredowe i niemiłosiernie się pylą. Przy nabieraniu ich na pędzel robi się taki bałagan, że rzadko po nie sięgam. Cena jednego cienia w pojedynczym opakowaniu to aż 17,99 zł. Z tego co wiem dostępne są też w formie wkładu do paletki za 9,99 zł.



Tak wszystkie te cienie prezentują się na skórze:




A Wy macie swój ulubiony cielisty odcień?




P.S. Zapraszam również na mojego Instagrama!   >>KLIK!<<

9 ulubionych lakierów na zimę 2014 + delikatny mani

Jestem osobą, która zawsze ma pomalowane paznokcie. Kogokolwiek z moich znajomych nie zapytacie to potwierdzą. Sama nie pamiętam abym miała okres dłuższy niż 4 dni bez lakieru na paznokciach. Niestety samej czynności malowania paznokci nie znoszę. Jednak schludne i pokolorowane paznokcie mieć lubię i mam to szczęście, że na bazie i z utwardzaczem mogę nosić manicure nawet 10 dni.Później razi mnie już tylko odrost. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać 9 ulubionych lakierów na obecny sezon zimowy.


1. Golden Rose nr 359- bardzo jasny, mleczny róż. Lubię go bo wygląda niezwykle delikatnie i elegancko na paznokciach. Niestety do pełnego krycia trzeba nałożyć 3 warstwy. Kosztował jednak coś około 4 złotych, więc nie narzekam.

2. P2 Last Forever #18 Royal Love- pamiętam, że jak pierwszy raz zobaczyłam ten lakier to strasznie zapadł mi w pamięć. Mimo, że nie planowałam zakupu lakieru bo mam ich zdecydowanie za dużo, to nie mogłam się oprzeć. To było moje pierwsze zetknięcie z lakierami P2 i jestem bardzo zadowolona. Ładne krycie, dobra trwałość, piękny kolor za niewielką cenę. Numerek 18 to taki beżowy brąz, z niewielką domieszką szarości. Bardzo przyjemny i neutralny.

3. KOBO #49 Green Adventura- baaaardzo ciemna zieleń, wydająca się niemal czarna. Dopiero w świetle dziennym widać zielonkawe podtony. Lubię takie barwy. Lakiery KOBO są naprawdę świetne jakościowo, a odkąd opakowania są wyposażone w płaski pędzelek ich stosowanie stało się o wiele łatwiejsze. Lubię ten kolor łączyć z brokatem spod nr. 5

4. KOBO #33 Signapore- piękny, ciemny fiolet lekko opalizujący. Jak widać w tym sezonie mam parcie na naprawdę ciemne odcienie.

5. Sensique Nail Art #187 Gold Star- złoty brokacik, który zawiera w sobie delikatne brokatowe drobinki jak i niewielkie kawałki złotej folii. Lubię nim zdobić paznokcie, zwłaszcza że jest to kolor takiego starego złota. a więc idealny na tą porę roku.

6. P2 Last Forever #19 Romantic Dinner- lakier, który na paznokciu wygląda zdecydowanie ciemniej niż w buteleczce. Jest to taki ciemny brąz, wpadający w fiolet. Uwielbiam go!

7. Rimmel Salon Pro #703 Rock n Roll- nie jestem zwolenniczką czerwieni na paznokciach, ale taka czerwień w odcieniu wina jakoś ostatnio do mnie przemówiła. Nie jest jaskrawa z czego się bardzo cieszę. Bardzo fajnie sprawuje się u mnie ten lakier.

8. OPI #Sprung- bardzo niespotykany kolor. Coś pomiędzy złotem, miedzią a brązem. Wygląda naprawdę nietypowo i idealnie sprawdzał mi się jesienią. (Miał już swoje 5 minut na blogu TUTAJ)

9. Sensique Nail Art #188 Silver Star- podobny do swojego brata spod nr 5, tylko w wersji srebrnej. Poniżej będziecie mieli okazję zobaczyć go w akcji.


Teraz czas na manicure, który zmalowałam wczoraj i który totalnie mnie urzekł.






Do wykonania użyłam dwóch lakierów: Golden Rose #359 oraz Sensique #188.
Na bazę nałożyłam jedną warstwę jasnoróżowego lakieru, na ta jedna warstwę brokatu. Całość utrwaliłam top coatem i viola! Łatwe, szybkie a jakie ładne :-)

Podoba Wam się? Który lakier jako następny powinnam pokazać w akcji?

Nowe lakiery Sensique

W poprzednim poście pokazałam lakier z zeszłorocznej kolekcji Fantasy Glitter, a w tym roku firma Sensique przygotowała dla nas kilka nowych odcieni.





Zoom na kolorki:

216 Disco Lights

217 Pink Glow

218 Golden Sparkle

219 Gold

220 Silver





Cena lakieru to 5,49 zł i dostępne są w Naturze i Drogerii Aster.

Wpadło Wam coś w oko?
Bo mnie mocno zaintrygował Disco Lights :)

Różowy duet


Hean nr 807 oraz Sensique Fantasy Glitter nr 212 Pink Frosting.
Dobór był całkowicie przypadkowy aczkolwiek efekt końcowy bardzo mi się podoba :)




Na paznokciach mam po 2 warstwy lakierów. Oba dobrze się nakładają, nie smużą, mają ładne krycie. Tradycyjne pędzelki równomiernie rozkładają lakier na płytce paznokcia. W kwestii wysychania to jestem lekko zawiedziona lakierem Hean, bo 2 godziny po pomalowaniu paznokci poszłam spać a rano miałam je całe odciśnięte od pościeli. W przypadku lakieru Sensique takiego problemu nie miałam.

Aby nadać całości ładnego połysku użyłam również top coatu z Kobo.

Lakiery są w bardzo przystępnej cenie (ok. 5 zł), ale obawiam się, że mogą wystąpić spore problemy z dostępnością.

Jak Wam się podoba takie zestawienie?

Sensique Velvet Touch nr 130

Dziś parę słów o produkcie, który niedawno odkopałam w swojej kosmetyczce i pokochałam go na nowo. Mowa tu o cieniu marki Sensique w odcieniu 130- jest to piękny brąz, idealny na jesień.






Jestem nim wprost oczarowana. Ma bardzo aksamitną konsystencję, jest świetnie napigmentowany i prezentuje się po prostu pięknie. Ostatnio sięgam po niego bardzo często. Maluję nim smoky eyes lub kładę solo na całą powiekę. Na bazie utrzymuje się cały dzień w stanie niezmienionym, nie blaknie ani nie osypuje się.

Perełka za naprawdę niewielkie pieniądze :)


Cień w akcji:


Gorąco polecam :)

Sensique XXL Waterproof- tusz do rzęs

Nigdy w życiu nie używałam tuszów wodoodpornych, jakoś nigdy nie było takiej potrzeby, bo u mnie każdy tusz trzymał się od rana do wieczora. Nawet na basen mogłam iść w "zwykłej" maskarze i nic mi się nie rozmazywało. Maskara XXL z Sensique jest więc pierwszą wodoodporną w moim posiadaniu.


Jak już od razu możemy zauważyć opakowanie do najbardziej estetycznych oraz trwałych nie należy, napisy się ścierają a gdy zakręcałam ostatnio tusz pękła mi zakrętka. Na szczęście w innych aspektach jest już wiele lepiej. Bardzo podoba mi się szczoteczka- gęsta, silikonowa, lubię takie bo świetnie rozczesują moje rzęsy. Odcień czerni jest bardzo intensywny i trwały, czerń nie blednie w ciągu dnia. Trwałość maskary również oceniam bardzo dobrze, trzyma się na rzęsach cały dzień w stanie niezmienionym, nie kruszy się. Ciężko mi ocenić wodoodporność, ale wytrzymała kąpiele w jeziorze oraz łzawiące oczy. Ze zmywaniem również nie ma problemu, mleczko do demakijażu radzi sobie bez problemu. No i najważniejsze: efekt na rzęsach. Mam długie ale bardzo cienkie rzęsy. W tuszach poszukuję przede wszystkim idealnego ich rozczesania, a to wcale nie jest takie łatwe. Nic mnie tak nie drażni jak maskara, która skleja mi rzęsy w 4 odnóża pająka. Tusz Sensique dzięki gęstej silikonowej szczoteczce dobrze rozczesuje rzęsy i je wydłuża. Co do pogrubienia to efekt jest naprawdę delikatny. Podoba mi się również, że tusz fajnie wygląda na rzęsach. Mam na myśli, że rzęsy nie wyglądają na sztywne i chropowate, jak w przypadku innych tuszy. Zresztą wszystko możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej.



Moje rzęsy "nago", jak widać są cienkie i niemal niewidoczne:


Rzęsy z 1 warstwą tuszu Sensique:



Oraz zoom na szczoteczkę:


Jak widać efekt jest raczej z tych naturalnych, fanki mocniejszego looku mogą czuć niedosyt.
Ja z tuszu jestem zadowolona, ładnie wygląda na rzęsach, jest trwały i nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Kosztuje 10,99 zł w Drogerii Natura.

Używałyście?

Sensique Fireworks po 14 (!!) dniach noszenia :)

Przygotowując się do urlopu zastanawiałam się jak przy najmniejszym wysiłku i najmniejszym nakładzie finansowym rozstrzygnąć kwestię trwałości mojego manicure. Nie chciało mi się zabierać ze sobą zestawu zmywaczy, odżywek i lakierów. Na wizytę u kosmetyczki również nie dałam się namówić bo te wszystkie lakiery hybrydowe i inne bzdety kompletnie do mnie nie przemawiają. Jednak zależało mi na ładnie pomalowanych paznokciach, które przetrwają ze mną cały urlop.

Postawiłam więc na lakier brokatowy, bo te w mojej opinii są najbardziej trwałe. Jako baza posłużyła mi ulubiona odżywka Eveline 8 in 1. Tak wiem, że ostatnio wiele osób się na niej sparzyło, ja jednak nic niepokojącego nie zauważyłam i nie mam jej absolutnie nic do zarzucenia. Staram się aplikować ją na paznokcie nie częściej niż 1-2 razy w tygodniu i służy mi jedynie jako baza pod lakier.

Paznokcie malowałam dokładnie 9 sierpnia ok. godziny 16. Na paznokieć nałożyłam 1 warstwę odżywki Eveline i 2 warstwy lakieru Sensique Fantasy Glitter w kolorze Fireworks.

Tak wyglądają paznokcie po równo 2 tygodniach noszenia, moczenia ich w wodzie przy okazji licznych kąpieli, biwakowania pod namiotami itd itd:





 
Widać jedynie starte końcówki i odrost spowodowany tym, że paznokieć urósł.

Nieco gorzej wypadła prawa ręka bo mam niewielkie uszkodzenie na kciuku (winię za to otwieranie puszek!) oraz palcu wskazującym, co raczej wynika z faktu, że jestem osobą praworęczną i wszystkie opakowania otwieram tymi właśnie palcami.



Z trwałości manicure jestem strasznie zadowolona, wytrzymał cały mój wyjazd i nie musiałam zawracać sobie głowy malowaniem paznokci. Zdecydowanie duet na 6!

A jak jest u Was z trwałością lakierów? Jaki jest Wasz rekord? Czym się wspomagacie?

Ulubieńcy lipca :)

Nie mogę uwierzyć, że lipiec już dobiega końca. Czas na post z mojej ulubionej ostatnio serii- ulubieńcy lipca.

Oto produkty, które w jakiś szczególny sposób przypadły mi do gustu i używanie ich sprawiało mi przyjemność:



Po rozłożeniu na czynniki pierwsze:

Żel do mycia ciała Pharmaceris- cudo! Moja skóra jest bardzo kapryśna zwłaszcza na ramionach i dekolcie, a ten produkt ma na nią zbawienny wpływ i jest niesamowicie delikatny i kojący dla wrażliwej/podrażnionej skóry. Niedługo napiszę o nim coś więcej :)



Szampon Joanna- bardzo fajnie oczyszcza i odświeża włosy, stosuję 2 razy w tygodniu na zmianę z Babydream i jestem z niego zadowolona. Ostatnio odkryłam w Kauflandzie chyba z 6 innych wariantów i na pewno się na nie skuszę.


W lipcu zaczęłam systematycznie używać kremu z filtrem. Ten z Pharmaceris otrzymałam do przetestowania i przypadł mi do gustu. Szybko się wchłania, nadaje się pod makijaż i moja cera go lubi.


Uwielbiam kremy do rąk tej firmy, są przegenialne! Tanie, o dużej pojemności, przyjemnie pachną, szybko się wchłaniają, nie pozostawiają tłustej powłoczki i nawilżają dłonie. Na lato to mój ideał, na zimę stopień nawilżenia może być nieco za słaby.


Z kolorówki bardzo ulubiłam sobie róż z nowej kolekcji Sensique, ma po prostu prześliczny kolor, idealny na lato. Swatche pokazywałam TUTAJ. W lipcu równie często sięgałam na bronzer firmy W7- ma fantastyczny kolor, który w opakowaniu jest baaardzo ciemny ale na żywo wygląda o wiele lżej. Do aplikacji tych obu produktów świetnie sprawdził się pędzel z Sephory nr 45.


Przy okazji porządków w kosmetyczce odkopałam zapomniany nieco cień Inglot Pearl 425. Aplikowany solo na powiekę daje strasznie ciekawy efekt. No i nie mogę pominąć lakieru, który wybitnie przypadł mi do gustu- My Secret Underwater Green pokazywany TUTAJ.

No i to by było na tyle :) Jak widać nie ma tego dużo, a co jest Waszym lipcowym ulubieńcem?

Nowości nowości

Nie wiem jak to się stało, że mam ponad tygodniową przerwę w blogowaniu. Obiecuję poprawę i już nadrabiam zaległości :)

W ostatnim czasie zakupiłam i dostałam kilka drobiazgów.
Po pierwsze: Rossman. Obeszłam wszystkie Rosski w okolicy w poszukiwaniu produktów do włosów Green Pharmacy i cienie Maybelline Color Tattoo. Niestety z marnym skutkiem. Na pocieszenie kupiłam sobie:


*Sól do kąpieli stóp- mam krem do stóp z tej firmy i jestem zadowolona, sól akurat była na promocji to się skusiłam. Jeszcze jej nie używałam, ale żałuję że nie powąchałam jej w sklepie bo zapach ma bardzo intensywny.
* Krem do rąk Cztery Pory Roku- uwielbiam kremy tej firmy, a wersja wiśniowa jest moją ulubioną. Z tego co widzę to producent zmienił szatę graficzną, zapach i konsystencję. Wszystko jak najbardziej na plus. No i ta cena- w promocji jakieś 3 zł.
* Ulubiony dezodorant Lady Speed Stick.

Skorzystałam również z promocji w Drogerii Natura (info- poprzedni post) i wpadły mi w ręce 2 cienie firmy My Secret. Długo nie mogłam się zdecydować co do koloru, jednak w końcu postawiłam na bardzo neutralne kolory, idealne do codziennego makijażu. Za oba zapłaciłam łącznie jakieś 7 zł i jeszcze dostałam magazyn Uroda za 1 grosz :)

Po lewej: nr 102, po prawej: nr 505.





Dotarły do mnie również letnie nowości firmy Sensique:

Pomadka wyglądała ciekawie, jednak jest to według mnie najsłabszy produkt. Z miejsca dyskwalifikuje ją plastelinowy zapach. Jestem przeczulona na tym punkcie i po umalowaniu nią ust ten zapach mnie drażni.

Dużo lepiej prezentuje się maskara- ma przegenialną szczotę:

Róże:


Niestety róż z lewej (Summer Blush nr 1) przy pierwszym kontakcie z pędzlem zapadł się i lekko pokruszył, pomimo że byłam naprawdę delikatna. Musiałam trafić na jakąś felerną wersję. Jego kolor jednak niezmiernie mi się podoba. Co do wersji nr 2 to jednak ten złoty brokat nie za bardzo do mnie przemawia. Oba róże są bardzo dobrze napigmentowane.


Swatche (po wymieszaniu kolorów)



Używałyście któregoś z tych produktów? A może planujecie zakup?