Moje cienie z Inglota cz. 1 - neutralne maty

, 15 Comments

Często trafiacie na mojego bloga wyszukując hasło "co warto kupić w Inglocie". Jako, że jestem zakochana w cieniach tej marki postaram się w kilku postach przedstawić całą swoją kolekcję cieni tej marki.

Jak już niektórzy z Was wiedzą byłam pracownicą firmy Inglot przez dosyć długi okres czasu. Miałam więc okazję dobrze poznać każdy produkt tej marki i przetestować go na własnej skórze. Każdy cień wybierałam starannie, oglądając go parenaście razy i wypróbowując przed zakupem. Gdy jakiś cień wpadł mi w oko to swtachowałam go na ręce, sprawdzałam czy nie jest kredowy i czy dobrze się rozprowadza. Następnie nabierałam trochę cienia opuszkiem palca i przykładałam ten palec do oka, obserwując jak przy takim kolorze wygląda moja tęczówka. Lubię cienie, które "wyciągają" błękit oka. Gdy kończyłam zmianę "za dnia" i słońce wisiało jeszcze na niebie, tuż przed wyjściem z pracy robiłam swatcha na lewej dłoni i jadąc autem do domu obserwowałam sobie ten kolor, jak wygląda w świetle naturalnym i mocnym słońcu. Jeżeli po powrocie do domu kolor nadal mi się podobał i miałam pomysł z czym ewentualnie mogłabym go połączyć, to kupowałam go. Wiem, że dla niektórych z Was to brzmi jak wieeele zachodu żeby kupić cień, ale dzięki temu jestem niemal 100% zadowolona ze swojej kolekcji. W moim przypadku nie ma było mowy o "przypadkowym i nieprzemyślanym" zakupie, bo najzwyczajniej w świecie nie lubię marnotrawstwa i jak mi coś leży nieużywane. Wiem, że wiele z Was się skarży, że w świetle salonów lub wysp cień wyglądał zupełnie inaczej niż później okazało się w domu. Niestety tak to już jest w galeriach handlowych a wiem, że nie każdemu z Was chce się wychodzić na światło dzienne i oglądać swatche cieni lub róży.

Starałam się aby wszystkie zdjęcia w jak najlepszy sposób odzwierciedlały rzeczywisty wygląd każdego cienia. Dziś część I- czyli matowe cienie w neutralnych kolorach. Wszystkie cienie pochodzą z serii Freedom, czyli do samodzielnego komponowania paletek.



No to zaczynamy!


* 353- czyli odcień o którym wspominałam w TYM poście o cielistych cieniach do powiek. W komentarzach wiele z Was chwaliło ten odcień. Dla mnie jest to idealny odcień do wyrównania kolorytu powieki, rozcierania granic cieni a także czasami używam go pod brew. Nie jest kredowy, nie pyli. Uwielbiam go!


* 319- czyli taki lekko przybrudzony majtkowy róż ;-) Bardzo przyjemny odcień bazowy, podkreśla błękitną tęczówkę i nadaje oku takiej świeżości. Inne kolory oczu też powinny być z niego zadowolone.


* 390- baaardzo jaśniutki odcień beżo-brązu, coś a'la kawa z mlekiem. Gdy jestem blada jest to mój kolor to zaznaczania załamania powieki, a gdy jestem opalona ląduje na ruchoma powiekę.


*337- trochę ciemniejsza wersja 390. Na skórze wypada jednak o wiele cieplej niż 390. Jaśniutki brąz, powiedziałabym nawet, że taki jakby orzechowy kolor. Ten cień nieco różni się od innych, bo jest zdecydowanie twardszy przez to na pędzelek nabiera się go o wiele mniej. Nie przeszkadza mi to jednak. Używam go na codzień do zaznaczania załamania powieki.


* 360- chłodny, średni brąz. Swego czasu miałam na jego punkcie malego bzika i używałam go non stop przez jakiś miesiąc. Do mocniejszego podkreślania załamania lub po prostu roztary w zewnętrznym kąciku, aby zrobić lekko przydymione oko.


* 327- najciemniejszy z moich matowych brązów, wpadający raczej w te cieplejsze tony. Ładnie wygląda w połączeniu ze złotym cieniem.


* 378- to chyba mój najukochańszy cień zaraz po 353. Taka trochę mieszanka szarości i chłodnego brązu. Pamiętam, że przez parę miesięcy miałam prawdziwą obsesję na jego punkcie. Idealnie nadaje sie do szybkiego makijażu Nabierałam ociupinkę na puchaty pędzelek i rozcierałam go w zewnętrznym kąciku i załamaniu, ale główny pigment koncentrowałam na zewnętrzny kącik. Kolor ten robił z moich tęczówek 100x bardziej niebieskie i wyraziste. Do tego kreska i miałam klasyczny makijaż pasujący mi niemal do wszystkiego. Gdy tylko miałam go na oczach dostawałam mnóstwo pytań o cień i większość osób nie wierzyło, że mam makijaż zrobiony tym tylko jednym cieniem.


*63- klasyczna, matowa czerń. Pigmentacja jest w porządku, najlepszy czarny cień jaki znalazłam w asortymencie Inglota. Ja głównie przyciemniam nim linię rzęs, ale do smoky eyes tez się nada :-)


Teraz czas na prezentację kolorów na skórze, jak widać niektóre kolory wypadają zupełnie inaczej niż można by to sobie wyobrazić patrząc na cień w opakowaniu.




I to by było na tyle części pierwszej.
Niebawem spodziewajcie się części o kolorowych matach, moich ukochanych perłowych cieniach oraz czym jest wykończenie DS w Inglocie i jakie cienie z nich posiadam.


Który cień z wyżej przedstawionych podoba Wam się najbardziej? Może macie jakiś w swoich zbiorach?


Zobacz także:
Moje Top 12 z Inglota, czyli produkty, które uwielbiam!

KiziaMizia

Dziękuję za odwiedziny :-)

15 komentarzy:

  1. Piękne kolory ! Większość mi się podoba i pewnie pasowałaby do ciemnej oprawy moich oczu :) Zazdroszczę pokaźnej kolekcji ! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te odcienie są bardzo uniwersalne i wydaje mi się, że pasowałyby każdemu :-)

      Usuń
  2. Chyba tylko ja się uchowałam, która nigdy nie miała żadnego cienia Inglota:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wypróbować, naprawdę dobra jakość :)

      Usuń
  3. Ja za matami nie przepadam, jedynie w załamanie i pod łuk brwiowy:) Twoja kolekcja jest pokaźna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam aż taka pokaźna nie jest :P Poza Inglotami cieni mam raczej niewiele.
      U mnie to jest różnie, raz kocham maty, potem mnie bierze na perły i błyskotki i tak w koło macieju :)

      Usuń
    2. P.S. ten cień Orb z Mac o którym wspomniałaś pod moim postem o cielistych cieniach jest przeeeecudny! :)

      Usuń
  4. świetne kolory, zdecydowanie w mojej tonacji :)
    zaraz usiądę na spokojnie i pospisuje sobie wszystkie odcienie, a nóż zachce mi się je mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładny zbiór :) Kilka mam też u siebie, chociaż największą fanką cieni Inglota nie jestem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie napisze pewnie nic odkrywczego ale kolorystyka bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne kolory. Najbardziej spodobał mi się ten majtkowy róż :) i odcień 390.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wyrażenie swojej opinii :)
Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć na wszystkie pytania.

Komentarze niestosowne, obraźliwe lub nachalnie reklamujące będą usuwane.