Nie mogłam mu się oprzeć...

6 Comments

Natrafiłam na niego przypadkiem. Patrzał na mnie ze sklepowej półki i jakoś tak nie mogłam się powstrzymać. Myśl, że miałabym wrócić do domu bez niego była nie do zniesienia. I w ten sposób znalazł się u mnie. Mimo, że nie był mi niezbędny to patrząc na niego nie żałuję i popełniłabym zakup ponownie ;-)

O kim mowa?



Znów Essence. Nie wiem na czym polega ten fenomen, ale będąc w Niemczech te produkty podobają mi się o wiele bardziej niż to miało miejsce w Polsce. Może ma na to wpływ fakt, że tutaj mam rzeczywistą szansą natknąć się na te legendarne limitowane edycje? Że stojak z nimi jest w moim miejscowym DM praktycznie zawsze pełen i produkty są bez uszczerbków? Może. Tak było i tym razem. Weszłam do drogerii tylko po jakieś pierdoły typu waciki i przechadzając się pomiędzy szafami z kolorówką wpadłam na Essence. Ten róż spodobał mi się od pierwszego wejrzenia. Brzoskwiniowy z lekką domieszką pudrowego różu. No i te tłoczenia są naprawdę słodkie. Cena z tego co pamiętam to 2,4 euro, więc wzięłam.


Jedna uwaga: kolor pokazany na stronie essence jest naprawdę mocno przekłamany:

źródło: http://www.essence.eu/de/trend-editions/good-girl-bad-girl/e/product/good-girl-bad-girl-blush-1/

Zdjęcie swojego egzemplarza robiłam w świetle dziennym i dołożyłam wszelkich starań aby obróbka graficzna nie wpłynęła na ukazanie rzeczywistego koloru produktu.



Jak się sprawuje? Przede wszystkim jest dosyć jasny, więc dziewczyny o ciemniejszej karnacji mogą być nieco zawiedzione. Dla mnie jest wręcz idealnym kolorem, jakiego szukałam na sezon zimowy. Wykończenie produktu jest lekko satynowe, nawet na zdjęciu powyżej widać miniaturowe drobinki zatopione wewnątrz różu. Ja osobiście lubię satynowe róże, ponieważ nadają blasku i świeżości skórze. Kolor jak już wspominałam do lekka brzoskwinia z domieszką pudrowego różu, w mojej opinii bardzo twarzowy. Jedyne moje zastrzeżenie to to, że jest on strasznie miałki i miękki. Dwa dotknięcia pędzlem a te piękne tłoczenia są już niemal zrujnowane a dookoła pełno "okruszków".

Na twarzy wytrzymuje około 4-7 godzin, w zależności od podkładu, którego użyję. Najlepiej nosi mi się na Affinitone z Maybelline.

Niestety z tego co wiem jest to jakaś limitowana edycja Good Girl Bad Girl i nie wiem czy będzie ona dostępna w Polsce. Na polskiej stronie Essence nie widzę wzmianki o tej limitce.
Resztę produktów z tej edycji można zobaczyć TUTAJ. Ja widziałam całą na żywo (poza pudrem) i bardzo spodobały mi sie też błyszczyki, ale jak tak rzadko maluję usta, że odpuściłam.


Dla zainteresowanych skład produktu:




Patrzę sobie teraz na niemiecką stronę Essence i widzę 2 całkiem interesujące limitki, które wyjdą niebawem: Mountain Calling oraz Like an Unforgettable Kiss. Z tej drugiej wpadł mi w oko róż (znowu!) na który będę polować:

KiziaMizia

Dziękuję za odwiedziny :-)

6 komentarzy:

  1. Serduszkowe róże zawładnęły światem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda bardzo ładnie. Jeszcze nie miałam żadnego różu z Essence.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ladny kolor, fajnie by mi podpasowal!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekna szata graficzna, ale blyszczy i to go juz u mnie dyskwalifikuje :(

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wyrażenie swojej opinii :)
Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć na wszystkie pytania.

Komentarze niestosowne, obraźliwe lub nachalnie reklamujące będą usuwane.