Ulubieńcy ostatnich miesięcy- PIELĘGNACJA

Na przestrzeni ostatnich miesięcy zagościło u mnie sporo nowych kosmetyków, część z nich okazała się prawdziwymi perełkami. I to o nich będzie dzisiejszy post. Zapraszam!



Z kategorii żeli pod prysznic moją sympatię zdobyły ostatnio żele pod prysznic Balea. Ładnie pachną, wywiązują się z powierzonej im funkcji oczyszczania ciała i na dodatek kosztują mniej niż 1 Euro w drogerii DM. Nic tylko kupować.


Ulubionym peelingiem do ciała nominowany został cukrowy peeling ze Starej Mydlarnii. Ostatnio coraz bardziej rozkochuję się w tej marce a tej peeling jest tylko potwierdzeniem. Po jego użyciu skóra jest mięciutka i z taką przyjemną olejkową powłoczką. Zapach może nie do końca odpowiada białej czekoladzie, ale cóż, nie można mieć wszystkiego.


Masło do ciała- znów marka Balea. Z tego co się orientuję to masło pochodzi z limitowanej edycji, nad czym z całego serca ubolewam bo to masło jest genialne a mi pozostała zaledwie garstka na dnie. Ma dosyć gęstą, treściwą konsystencję ale przyjemnie rozprowadza się na skórze. Pachnie przepięknie niczym kakao Nesquik. Skład jest świetny, masło shea na drugim miejscu (na pierwszym jest aqua). Skóra po jego użyciu jest wspaniale odżywiona. No i cena z tego co się orientuje nie jest zbyt wygórowana. Nic tylko kupować!


Przez całe moje życie miałam jakąś awersję do oliwek do ciała. Zawsze wydawało mi się, że będę po niej śliska jak ryba wyciągnięta prosto z wody. Na szczęście oliwka Hipp pokazała mi, że jest inaczej. Wchłania się w skórę naprawdę ekspresowo, przy pierwszym użyciu przeżyłam niemały szok. Skóra po jej użyciu jest cudownie nawilżona. Wiele dziewczyn stosuje ją również do olejowania włosów, ale u mnie się w tej kwestii raczej nie sprawdziła. Lubię bardzo, zwłaszcza w sezonie zimowym.


Jeden ze zbawicieli mojej skóry- mgiełka do twarzy z wodą z kwiatu pomarańczy firmy Stara Mydlarnia. Kupiłam całkowicie przez przypadek za kilkanaście złotych a okazała się świetna. Moja skóra w okresie wrzesień-grudzień była w oplakanym stanie- stale zaczerwieniona, wrażliwa na wszystko, dodatkowo makijaż spływał mi z twarzy już po godzinie. Odkąd używam tej mgiełki moja skóra jest zdecydowanie bardziej ukojona, rumień się zmniejszył (co pewnie jest też zasługą kremu, o którym poniżej) i w końcu da się z nią jakoś dogadać ;) Koniecznie muszę się wybrać do Starej Mydlarnii uzupełnić zapasy!


Bardzo przyjemnie używało mi się również toniku z Lirene. Zakupiłam go po zobaczeniu recenzji na YT, którą z tego co pamiętam wrzuciła chyba Szavka (??). Bardzo przyjemnie odświeżał twarz, niwelował podrażnienia i uczucie ściągnięcia, o ile takowe wystąpiło. 


Moi kremowi ulubieńcy:
* Pharmaceris lekki krem głęboko nawilżający- cudeńko! Ma naprawdę leciutką konsystencję, która świetnie nada się pod makijaż jednocześnie zapewniając skórze całodniowe nawilżenie. Niestety wykończyłam go doszczętnie ale na pewno kupię kolejne opakowanie bo byłam oczarowana.
* Uriage Roseliane- zakupiłam go z myślą o bardzo uporczywym rumieniu, który mnie nękał. Z tego co pamiętam nie był tani, ale na szczęście spisał się na medal. Już po tygodniu używania zauważyłam poprawę, rumień był ukojony a po kilku miesiącach stosowania mój problem chwilowo ustąpił. Mimo kilku jego irytujących cech, bardzo go polubiłam i w sezonie zwiększonej aktywności moich naczynek na pewno po niego sięgnę.


Z maseczkami algowymi Organique zapoznała mnie koleżanka z pracy. Zakupiłam 2 saszetki na próbę i przepadłam. Fantastycznie łagodzą podrażnienia, uspokajają skórę, która po ich użyciu jest mięciutka jak pupcia niemowlęcia ;)


W kwestii pielęgnacji ust rządził nieprzerwanie Carmex. Nowością w mojej kosmetyczce jest balsam BabyLips od Maybelline, który okazał się bardzo przyjemnym zaskoczeniem i z dużą przyjemnością po niego sięgam.


Na koniec produkt może nie bardzo pielęgnacyjny, ale nie mogę o nim nie wspomnieć. Jest to zmywacz do paznokci z Inglota. Po masakrze jaką urządził mi rossmanowski zmywacz z Isany, Inglot okazał się wybawieniem. Dobrze radzi sobie ze zmywaniem lakieru, a dodatkowo (co dla mnie jest kluczowe) nie wysusza płytki paznokcia.


Ufff i to by było na tyle.

Macie jakieś doświadczenia z produktami, które pokazałam? Jacy są Wasi topowi ulubieńcy pielęgnacyjni?

KiziaMizia

Dziękuję za odwiedziny :-)

21 komentarzy:

  1. też ostatnio kupiłam oliwkę Hipp dla mojej córki, ale tak mi się spodobała że praktycznie co wieczór jej "podkradam" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama i córka zadowolone, czego chcieć więcej :)

      Usuń
  2. z Twoich ulubieńców znam oliwkę hipp - niezawodna - i żele balea lubię używać ich zamiast mydła w płynie (goście zawsze się dziwią skąd mam tak pięknie pachnące mydła)

    u mnie naj w pielęgnacji jest mydło aleppo i po domowemu ukręcony peeling kawowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak, domowy peeling kawowy to zdecydowany hit! <3

      Usuń
  3. Ten krem z Pharmaceris również jest moim ulubieńcem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wiosnę koniecznie muszę uzupełnić zapas :)

      Usuń
  4. Oo, dotykałam te mgiełki i maseczki :D mam do nich bezproblemowy dostęp, może się skuszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wypróbować, są niedrogie a świetne :)

      Usuń
  5. Ani jednego z pokazanych kosmetyków nie znam, ale chętnie bym bliżej poznała żele Balei i peeling Starej Mydlarni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, zwłaszcza peelingi SM. Ja teraz czaję się na jakąś inną wersję zapachową :)

      Usuń
  6. Uwielbiam zele z Balea. Obecnie używam tego kokosowo nektarynkowego i jestem zadowolona. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go mam w swoich zbiorach, bardzo ciekawy zapach :)

      Usuń
  7. Też się czaję na żele tej firmy, a o Carmexie słyszałam i widziałam, ale jeszcze nie sięgnęłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz nadrobić bo jest świetny :)

      Usuń
  8. Rozważałam zakup tego jmasla, ale zrezygnowałem. Po tym wpisie trochę żałuje. Ale za to am zapas żeli tej firmy na kiła miesięcy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masło jest boskie, ja z rozpaczą wydłubuję jego ostatki, bo nie wiem czy da się go gdzieś jeszcze kupić :(

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja chyba się skuszę. Aśka z http://to-i-owo-urodowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. masełko o zapachu Nesquika mniammmm :))

    OdpowiedzUsuń
  13. O ja to masełko musi być super ! Chociaż zazwyczaj szybko sie takie nudzą, ja polecam balsamy Floslek zwłaszcza do stóp! :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wyrażenie swojej opinii :)
Czytam każdy komentarz i staram się odpowiedzieć na wszystkie pytania.

Komentarze niestosowne, obraźliwe lub nachalnie reklamujące będą usuwane.